Teksty na każdy temat (Reklama: dykor ,)

Ta jest moja, to walizka pastora, a ta dodał pokazując na inicjały walizka senatora. Nie wiem, czyją własnością jest czwarta. Moją odpowiedziała pani Dandsby–Gregg lodowatym tonem. Corazzini skrzywił się. Aha, wytworne stroje! A więc doktorze… przerwał nagle i powoli się wyprostował. Jego oczy spoczęły na jednym z okien. Co to jest… Co tam się dzieje na górze? Uwaga, żadnych nierozważnych ruchów, Corazzini! zawołałem. Sztucer Jackstrawa… Do diabła ze sztucerem Jackstrawa! przerwał z niecierpliwością. Niech pan sam zobaczy… Odsunąłem go i spojrzałem. Dwie sekundy później oddałem pistolet Jossowi i wyskoczyłem z baraku. Samolot był wielką płonącą pochodnią wśród ciemnej nocy. Mimo siedmiuset metrów, które mnie od niego dzieliły, mimo lekkiego wiatru, który niósł dźwięki w innym niż nasz barak kierunku, słyszałem wyraźnie wściekły trzask szalejących płomieni. Ogień ogarnął oba skrzydła i środek kadłuba. Wznosił się wysoko, jasny, bez dymu, bez żadnych iskier. Śnieg wokół tego straszliwego ogniska zabarwił się purpurą. Topniał lód. Tworzyły się pagórki i wklęśnięcia, które niczym tysiące luster odbijały jaskrawy odblask pożaru. Był to zaiste przepiękny w swej grozie widok. Ale trwał bardzo krótko.

(Reklama: )