Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

W pewnej chwili zawstydziłem się, zdając sobie sprawę, że podejrzewałem go z powodów dokładnie przeciwstawnych tym, które kazały mi obawiać się Levina i Smallwooda. Corazzini nie mieścił się w żadnej ramie. Nie pasował do żadnej koncepcji, które do tej pory stworzyłem. Wreszcie dwaj pozostali mężczyźni: Teodor Mahler i senator Brewster. Najbardziej prawdopodobnym podejrzanym wydawał mi się ten pierwszy, ale kiedy zastanowiłem się, dlaczego tak uważam, nie umiałem na to odpowiedzieć. Był chudy, niskiego wzrostu, miał czarne włosy i zawsze zgorzkniałą twarz. Nie wiedziałem o nim absolutnie nic. Jeśli chodzi o senatora Brewstera, wydawał się poza wszelkimi podejrzeniami. Nagle ogarnęła mnie szaleńcza myśl, że gdy chce się stworzyć doskonałe alibi, to najlepiej pożyczyć sobie czyjąś osobowość, na przykład człowieka, którego nie można podejrzewać. Skąd mogłem wiedzieć, czy on rzeczywiście jest senatorem Brewsterem? Przecież wystarczyłoby kilka fałszywych dokumentów, wąsy i siwa peruka, aby natychmiast zmienić się w senatora Brewstera. Oczywiście, byłoby to przebranie, którego nie można nosić zbyt długo, ale czyż obaj mordercy mieli zamiar korzystać z przebrań i z czyichś osobowości w nieskończoność? Z każdą chwilą stawałem się coraz bardziej niespokojny i podejrzliwy.

(Reklama: )